Czym jest stan idealny?

Stan idealny to równoczesne odczuwanie ciała, umysłu oraz duszy w jednej chwili, włącznie z czystą świadomością bycia wszystkim. Stan idealny, to idealna czystość. Idealne połączenie z wszystkim co jest. Stan tego typu jest do tej pory rzadko osiągany i rzadko spotykany wśród jednostek ludzkich na planecie Ziemia. Najbardziej odczuwalnymi wrażeniami stanu, który nazywamy tutaj "stanem idealnym", są wrażenia spokoju, harmonii oraz świadomości, które należy (zgodnie z powyższą definicją) odczuwać jednocześnie (pamiętaj jednak Czytelniku, by nie trzymać się reguł i słów - Twój stan możesz opisać nieco inaczej i to również jest Ok). W powyższej definicji stan ciszy i spokoju odpowiada ciału, stan świadomości jest z poziomu umysłu, natomiast stan miłości i harmonii to połączenie duszy, odczuwalne właśnie jako miłość do wszystkiego i jedność ze wszystkim.

Stan idealny, czy czakry według wierzeń dharmicznych?

Według powyższej definicji, winieneś odczuwać równocześnie ciało, umysł oraz duszę. Te trzy elementy są mocno osadzone w Tobie. Najniżej jest ciało, pośrodku serce, najwyżej umysł. Ciału odpowiada najniższa czakra, zwana czakrą podstawy. Dusza ma swoje źródło w czakramie serca. Natomiast umysł to odpowiednik czakry trzeciego oka. Poprzez te trzy elementy z dołu do góry, płynie w Tobie energia. Ciało oraz jej odpowiednik czakry podstawy, to źródło życia fizycznego. Bez fizyczności, nie możesz zaistnieć w relatywnym świecie względności. Dusza (serce) to źródło wszystkiego - to tutaj wszystko się zaczyna, w czakramie serca. Natomiast umysł i jego odpowiednik czakry trzeciego oka, to twórca rzeczywistości. Twórca rzeczywistości rozumiany jest tutaj, nie jako główny jej kreator, lecz jako wykonawca energii płynącej z serca. Przypomnijmy tylko tutaj, że bez serca umysł tworzy jedynie rzeczy nietrwałe, a prawdziwa kreacja jest czymś trwałym. Bez serca umysł nie stworzy nic stabilnego, co mogłoby przetrwać dłużej niż potoczne "kilka dni" w świecie relatywnej rzeczywistości.

Złączenie w jedno wszystkich trzech powyższych elementów (ciała, umysłu oraz duszy) jest odczuwalnie podobnie jak złączenie wszystkich siedmiu czakr w tak zwanym "kominie energii" według wierzeń dharmicznych. Tak naprawdę jedno i drugie jest tym samym. Rozkładanie na czynniki pierwsze własnych odczuć i uczuć oraz wykłócanie się o szczegóły nie ma sensu, ponieważ prowadzi tylko do konfliktów wynikających po prostu z różnych opisów tych samych doświadczeń. Ma mniejsze znaczenie ile odczuwasz czakr w danym momencie - ważniejsze jest Twoje indywidualne samopoczucie, Twój stan umysłowo-emocjonalny. Jeśli czujesz się dobrze z jedną czakrą, skup się na niej. Próba poszukiwania kolejnych i niemożność ich osiągnięcia prowadzi do frustracji. Czujesz się gorszy, myśląc, iż nie możesz się "oświecić". Prowadzi to do obniżenia Twojej własnej energii, a co za tym idzie oddala Ciebie od dobrego samopoczucia i tego, co już zdołałeś osiągnąć własną pracą. Trzymaj się zatem własnych doświadczeń. Własnych przeżyć. Nie słuchaj mistrzów - sam stań się mistrzem. To właśnie sztuka medytacji. Budda, czy Jezus, nie słuchali innych. Byli mistrzami. Po prostu opisywali swój własny stan. I tego również nauczali - by szukać siebie. By stać się tacy jak oni. Lecz nie poprzez próbę stania się tacy jak oni, lecz by odkryć w sobie tą samą energię. Dobrze znamy słowa jednego z tych mistrzów: "Będziecie potrafili robić te i większe rzeczy ode mnie.". Jeśli zatem próbujesz stać się jak jeden z tych wielkich mistrzów, zapominasz o tym, iż powinieneś stać się sobą - a to właśnie chcieli nam przekazać i nadal przekazują w swoich naukach najwięksi mistrzowie. Odwróciliśmy po prostu znaczenie wypowiadanych przez nich zdań.

Wracając do tematu, ogólnie próba osiągnięcia jakiegokolwiek stanu podczas medytacji jest błędem. Jest zawsze próbą osiągnięcia czegoś, co jest poza nami. Na zewnątrz nas. Powinniśmy raczej próbować osiągnąć siebie. To sedno medytacji - odkryć, poznać oraz doświadczyć siebie. Poznać siebie. Odkryć kim naprawdę jestem. Nie trzymaj się zatem żadnych słów, teorii, czy opisów. Ty najlepiej znasz samego siebie i najlepiej potrafisz zdefiniować to kim jesteś oraz co aktualnie odczuwasz. Prawdopodobnie opiszesz to nieco inaczej niż wielcy mistrzowie - Budda, Jezus, czy którykolwiek inny. W poszukiwaniach siebie wychodź zawsze poza słowa, definicje, czy teorie. Porzucaj je. Porzucaj je, ponieważ to nie słowa, definicje, czy teorie określają Ciebie, lecz to Ty określasz jaka jest Twoja rzeczywistość (w tym również Twoje słowa, definicje i teorie). Zapamiętaj to. Szukaj siebie. Odkrywaj siebie. Bądź sobą. Wyrażaj siebie. Po to tu jesteś. Zachowuj samoświadomość. Samoświadomość, czy własną świadomość. Podważaj wszystko, co napotykasz.

Jak połączyć ciało, umysł i duszę?

Łączenie ciała, umysłu i duszy nie winno odbywać się w sposób, w którym chcemy coś osiągnąć. Zgodnie ze sztuką medytacji winno to być porzucanie pragnień, chęci, zysków i czegokolwiek innego. Aby zatem połączyć ciało, umysł i duszę w jedno, winniśmy raczej porzucić wszystko. W tym także ciało, umysł i duszę. Jakakolwiek próba osiągnięcia, któregokolwiek z tych trzech elementów jest wynoszeniem energii poza siebie. Tak naprawdę jesteś poza ciałem, umysłem i duszą. Zrozumiesz to, gdy poczujesz, iż jesteś sobą. Jesteś jednym. Jednym ze wszystkim. Należy zatem puścić wszystko. Nic nie trzymać. Pozwolić, by ciało, umysł i dusza mogły zaistnieć samodzielnie. Odrębnie od Ciebie, a nie na podstawie Twoich teorii. Wtedy odczujesz ich siłę oraz kompletność w działaniu. Wtedy zrozumiesz kim naprawdę jesteś oraz zauważysz, iż nie ma różnicy pomiędzy ja i to. Nie ma granicy pomiędzy ego, a rzeczywistością. Interpretator oraz interpretowane są jednym. To właśnie sedno medytacji - stopienie się w całość. Ego staje się jednym z jaźnią. Nie ma różnicy pomiędzy ja i rzeczywistość. Jesteśmy jednym. Jak również Ja i Ty. Również jesteśmy jednym.

A zatem nie wykonuj żadnych ćwiczeń, by osiągnąć oświecenie. Porzucaj je raczej. Porzucaj wszystko co istnieje i stawaj się na nowo. Nie próbuj nawet stawać się sobą. Porzucaj i poznawaj. Poznawaj i porzucaj. Doświadczaj. Doświadczaj wszystko, co przychodzi. I puszczaj. Zrób miejsce na nowe. Wtedy z czystej nicości wyłonisz się nowy Ty / nowa Ja. Staniesz się idealny / idealna, ponieważ powstaniesz z nicości. Idealnej czystości. W tym stanie narodzisz się na nowo.

Świadomość? Co to jest?

Świadomość rozumiemy tutaj jako obecność. Przebywanie w tu i teraz. Pełna obecność, bez umysłu (umysłu, jako natłoku niekontrolowanych myśli).

Więcej na temat świadomości piszemy w artykule Świadomość, w kategorii Definicje, w zakładce Point, na kartach niniejszej strony internetowej.

Jak osiągnąć stan idealny?

W fizycznym rozumieniu, gdy już wracamy do relatywnej rzeczywistości, osiąganie stanu idealnego, polega na delikatnym pielęgnowaniu każdego z trzech naszych elementy - ciała, umysłu oraz duszy. O każdy z tych trzech elementów powinniśmy równo zabiegać i równo dbać. Powinniśmy te elementy pielęgnować, doświadczać ich, odkrywać i o żadnym nie zapominać. Żadnego nie zaniedbywać. Zaniedbanie któregokolwiek z tych trzech elementów powoduje nieprawidłowość. Skrajne (lub przynajmniej łatwo zauważalne) nieprawidłowości w relacji ciało-umysł-dusza opisujemy poniżej.

Nieprawidłowości stanu idealnego.

Bardzo łatwo można wyróżnić stany, w których jeden z elementów człowieka jest zaniedbany.

Zdrowa dusza i zdrowe ciało, a nieprawidłowość w umyśle.

W sytuacji, w której mamy zdrową duszę i zdrowe ciało, a zaniedbany jest umysł powstaje coś, co nazywane jest przez lekarzy "depresją". To właśnie dlatego doświadczamy jasnego wglądu w swój własny umysł. Jesteśmy świadomi własnych myśli. Potrafimy jasno zauważyć, iż jako jednostka posiadamy w sobie np. tak zwane "myśli samobójcze". To element samoświadomości. Dostrzeganie własnych myśli. w tej sytuacji należy pamiętać, iż nie jesteśmy własnymi myślami. Owszem, mogą one nami zawładnąć na jakiś czas (jak każda z emocji, w tym również pozytywna), lecz nie są nami. Jeśli potrafi dostrzec myśl pojawiającą się w naszej "głowie", oznacza to jasno, iż istniejemy jako człowiek gdzieś głębiej. Gdybym był myślą, nie mógłbym jej doświadczyć. Doświadczać można tylko rzeczy zewnętrzne wobec źródła. Ta sytuacja jasno wskazuje, iż posiadamy zdrową duszę. Dlatego właśnie dostrzegamy błąd w umyśle. "Depresja" definiowana prze lekarzy nie jest chorobą, lecz wybawieniem. Po prostu zwracamy się o pomoc do osób nie rozumiejących problemu.

Więcej na temat umysłu oraz jego prawidłowego i nieprawidłowego funkcjonowania opisujemy w artykule Umysł, w kategorii I, w zakładce I, na kartach niniejszej strony internetowej.

Zdrowy umysł i zdrowe ciało, a nieprawidłowość w duszy.

W sytuacji, w której mamy zdrowy umysł o zdrowe ciało ciało, a zaniedbana jest dusza, tworzy się osoba, która nazywana jest socjopatą lub potocznie "psychopatą" (napisaliśmy >>potocznie "psychopatą"<<, dlatego iż, aby to stwierdzić jednoznacznie, należałoby wykonać badania kliniczne - psychopata posiada biologiczne uszkodzenie mózgu). W takiej sytuacji zaniedbane jest po prostu sumienie człowieka, które upomniałoby "właściciela", iż coś jest nie tak, gdyby było zdrowe i odpowiednio pielęgnowane. Sumienie i dusza w tym przypadku to synonimy.

Więcej na temat duszy oraz jej prawidłowego i nieprawidłowego funkcjonowania opisujemy w artykule Dusza, w kategorii O, w zakładce O, na kartach niniejszej strony internetowej.

Zdrowa dusza i zdrowy umysł, a nieprawidłowość w ciele.

Ostatnia sytuacja, w której mamy zdrową duszę i zdrowe umysł, a zaniedbane jest ciało, to sytuacja najrzadziej spotykana. Dlatego, iż jeśli ktoś, kto jest zdrowy psychicznie i równocześnie ma bardzo bogate wnętrze, to albo nie choruje, albo żyje z tym w pełnej akceptacji. Choroba definiowana przez innych, nie jest dla takiej osoby chorobą. Osoba żyjąca w pełnej w akceptacji z tym co jest z reguły robi na innych bardzo duże wrażenie (nie zawsze w pierwszym kontakcie pozytywne). Wynika to z tego, iż jako jednostki ludzkie boimy się czegoś, co nazwaliśmy "chorobami". Zrobimy wszystko, by tylko nie "chorować". Natomiast ktoś, kto żyje w stanie pełnej akceptacji z czymś, co inni postrzegają jako chorobę jest postrzegany jako bardzo silny psychicznie i wewnętrznie (poprzez akceptację tak zwanej "choroby" rozumiemy tutaj brak lęku oraz spokój, pełne poddanie jako akceptacja, bardziej niż poddanie się tej tak zwanej "chorobie"). Stan taki, to bardziej spokój wypływający z człowieka, pomimo tego czegoś, co inny definiują jako "chorobę". To pełna zgoda na to co jest - zresztą najlepszy sposób na uzdrowienie. Fakt podziwu dla takiej osoby wynika właśnie z tego, iż nauczono nas walczyć z chorobami, a to nieco błędne założenie. Wiadomo bardzo dobrze, iż wszystko z czym walczymy, zostaje przez nas wspierane energią. Jeśli o czymkolwiek myślisz, wspierasz to energią. Dlatego osoba nie walcząca z "chorobą", lecz w pełni ciesząca się radością własnego życia pomimo tego, iż zewnętrznie zdiagnozowano u niej tak zwaną "chorobę", zawsze rodzi w nas pewien rodzaj podziwu lub krytyki (zresztą podziw i krytyka mają zawsze to samo źródło).

Więcej na temat ciała oraz jego prawidłowego i nieprawidłowego funkcjonowania opisujemy w artykule Ciało, w kategorii A, w zakładce A, na kartach niniejszej strony internetowej.