Definicja instynktu przetrwania

Instynkt przetrwania jest niczym innym, jak po prostu lękiem przed śmiercią. Motywacją do tego czegoś, co nazywamy "instynktem przetrwania" jest po prostu strach i jako jednostki ludzkie nadal tego nie pojmujemy. Nie potrafimy swobodnie przyjmować śmierci, choroby, ubóstwa. Uciekamy przed nimi i tą ucieczkę nazywamy instynktem przetrwania. Jakaż to zatem siła, które wywodzi się ze strachu? Poznaj śmierć, poznaj chorobę, zaakceptuj. Wtedy z czystości wyłonisz się nowy Ty. Wtedy będziesz mógł / będziesz mogła podjąć świadomą decyzję o tym, czego pragniesz. A kto zagwarantował Tobie nieśmiertelność? Czyż ta cała gonitwa nie jest tylko odwlekaniem tego, co i tak jest.

Co to jest śmierć?

Zawsze wzbraniamy się przed śmiercią. Boimy się jej. A ucieczkę przed śmiercią nazywamy instynktem przetrwania. Prawdziwym instynktem przetrwania natomiast, mogłoby być dla nas coś na wzór "instynktu rozwoju", wynikającego z naturalnej chęci rozwoju i poznania czegoś więcej (paradoksalnie więc, czy poznanie śmierci nie jest również chęcią poznania czegoś więcej - zastanów się). Nie namawiamy tutaj oczywiście do poznawania śmierci, lecz do chęci poznania tego co nadchodzi w chorobie, bólu, czy złym samopoczuciu. Nie uciekajmy przed nimi, pędząc do lekarza, czy zażywając środki chemiczne (farmakologiczne) nieznanej wartości. Pozwólmy temu zaistnieć, ponieważ to naturalny cykl rozwoju. Śmierć również jest naturalnym cyklem rozwoju.

Dlaczego boimy się śmierci?

Przez całe nasze życie jesteśmy motywowani strachem. Strach przepełnia nasze życie zarówno prywatne, jak i zawodowe. Jesteśmy jeszcze tak prymitywnymi istotami, iż w 99% przypadków, nadal jedynym sposobem na nas jest strach. Strach, że zostanie nam coś zabrane. Strach, że zachorujemy, gdy coś zrobimy. Strach, iż zginiemy, jeśli zrobimy coś innego. To dziwne. Przecież jesteśmy zupełnie nieśmiertelni. Wmówiono nam śmierć. Jednostki ludzkie mało w siebie wierzą - to prawdziwy problem. Nie znają prawdy. Pamiętaj, że prawdziwym aktem odwagi jest przyjęcie śmierci w momencie, gdy przychodzi. Bez walki. W pełnym zaufaniu. Ponieważ może się okazać, iż to nie jest śmierć, a nowe życie. Aktem odwagi jest zatem przyjmowanie życia, takim jakim jest. Spontanicznie. Tylko w ten sposób można żyć prawdziwie chwilą. Tylko w ten sposób można zrozumieć czym jest prawdziwe życie. Nie bojąc się śmierci, czy choroby, lecz przyjmując je.

Wiara w siebie

Istotą człowieka nie jest myślenie, lecz wiara w siebie. Ta zasada jest bardzo prosta. Czasem tak prosta, iż nikt nie jest w stanie jej zrozumieć, przyjąć i zastosować. Mało jednostek rozumie fakt, iż gdy wierzysz w siebie, wszystko się układa. Jeśli porzucasz wszystko - wszystko się układa. I nie chodzi tutaj o rozumienie intelektualne - cóż z tego, iż coś wiesz, jeśli nie potrafisz tego zastosować. Mamy na myśli tutaj, pisząc te słowa, zrozumienie w doświadczeniu. Zatem doświadczaj cudu. Cudu, jakim jesteś. To jest coś, co pozwoli umocnić Twoją wiarę. Żadna wiedza temu nie dorówna. Szukaj zatem doświadczenia. Doświadczenia siebie. Zastosuj wiarę w siebie w doświadczeniu. Inne życie nie ma wartości.

Wiara, a doświadczenie

Uwierzysz, gdy zrealizujesz choć jedno swoje małe pragnienie. Tylko doświadczenie uczy. Tylko doświadczenie ma wartość. Na nic zdaje się zupełnie jakakolwiek wiedza, jeśli nie ma doświadczenia. "Wolałbym być kompletnym ignorantem i kretynem intelektualnym, nie potrafiącym się wysłowić, nie potrafiącym czytać i pisać, jednak potrafiącym w praktyce zastosować prawa wszechświata." - tylko takie podejście świadczy o inteligencji. Tylko ignorant trzyma się swojej wiedzy. Wie to każdy naukowiec, który coś w życiu osiągnął. Wiedzę należy porzucać. Jest zbędna, zastygnięta i zaśniedziała. Wiedza to stare schematy. "Cóż mi z wiedzy, którą już ktoś zastosował? Czyż nie milej byłoby poszukać >>nowej wiedzy<<? Czegoś, co naprawdę mogłoby mnie zachwycić?"

Odwaga, a wolność

A więc porzucanie starego jest odpowiedzią. To owo "stare" trzyma Cię w schematach. Lęk przed śmiercią jest również starym schematem. Jak zresztą każdy inny schemat. Każdy schemat jest stary. Ponieważ został już stworzony przez kogoś innego. Należy szukać nowych dróg. Poznawać. Tylko taki kierunek wyzwala kreatywność. Brak strachu i chęć poznania nowego doświadczenia. Pełne zaufanie. Prosto z serca. Nie szaleństwo. Raczej radosne współistnienie ze wszystkim co jest. W tym również ze śmiercią i tym co poza granicami naszego umysłu. Poza granicami naszej wyobraźni. Czyż to nie miłe? Poszukać czegoś nowego? Wyjść poza granice. Poczuć powiew świeżości. Swobody. Wolności. Wolności bez granic.

Pomyśl zatem logicznie (zresztą zawsze w życiu kieruj się najprostszą logiką, nigdy nie komplikuj zbytnio życia - komplikacja pochodzi z umysłu, prostota i logika z serca). Pomyśl logicznie. Logicznie, czyli prosto. Czy możesz coś osiągnąć w życiu nowego, powtarzając w kółko te same schematy (swoje lub innych)? Czy możesz coś w życiu osiągnąć, próbując stworzyć coś nowego ze starych schematów? Jesteś wtedy jedynie maszyną, bez własnej kreacji. Urodziłeś się i powielasz. Porzuć schematy. Porzuć to całe Twoje istnienie. Powiedzieli Tobie, iż urodzisz się, zachorujesz i umrzesz - i to wszystko co wiesz o życiu. Dodatkowo dołożyli Tobie do tego jeszcze stwierdzenie ciężkiej pracy na własne utrzymanie. I powiedzieli Tobie: "Idź w dorosłe życie - jest Twoje". To wszystko co potrafią ludzie. Kierować się brakiem wiary. Lecz nie wiń ich za to. Sami usłyszeli to samo. I Ty to samo powtórzysz świeżym istotom, nazywanym "własnymi dziećmi". Jak zatem chcesz cokolwiek zmienić w swoim życiu lub życiu innych?

Wiara w siebie jest odpowiedzią. Jeśli uwierzysz w siebie, możesz wszystko. A wszystko jest możliwe - to fakt.

Co to za życie, jeśli musiałbyś bać się śmierci? Po co zatem byśmy się rodzili? Przecież to nielogiczne.

W jaki sposób moglibyśmy doświadczać życia, wiedząc, iż coś jest zakazane lub niedozwolone albo w jakimś miejscu postawili nam jego granicę? Jak zatem byśmy się uczyli i rozwijali, jeśli uczymy się tylko poprzez doświadczenie? Nie mogąc czegoś zrobić, nie możemy się nauczyć. Dziecko i tak dotknie gorącego pieca, mimo iż powtórzysz mu wielokrotnie, by tego nie robiło. To forma nauki. Doświadczenie. Tylko w ten sposób będzie potrafiło trafnie oddać komuś myśl, czym jest gorący piec. Jeśli to natomiast Ty uczysz swoje dziecko, by czegoś nie robiło, mimo iż sam tego nie robiłeś, to nie jesteś dla niego wiarygodnym nauczycielem. Oddasz trafnie myśl, jeśli sam spróbujesz. Zatem nie stawiaj sobie granic. I nie stawiaj ich nikomu innemu, ponieważ nie masz takiego prawa. Nikt nie ma takiego prawa. Podstawą życia jest wolność. Swoboda. Pełen wybór. I pełna akceptacja. Każdy na pewnym poziomie odpowiada za siebie. Możemy ich tylko prowadzić.

Zatem skup się na sobie. Wibruj podobnym, a przyciągniesz podobne. Ponieważ podobne, przyciąga podobne. Nie wyznaczaj sobie granic, a wszystko stanie się możliwe. Nie wyznaczaj sobie granic (sobie, jako istocie) - czyli jesteś nieograniczony. Dosłownie. Wielki wręcz. Przeogromny. Również fizycznie. Ponieważ jesteś całością ze wszystkim. Jesteś wszystkim. Przecież to proste. Czy, aż tak trudno to pojąć? Czy, aż tak trudno jest pojąć fakt, iż będąc całością, sam dla siebie realizujesz własne pragnienia? Sam dostarczasz sobie wszystkiego o co prosisz. Wysyłasz pragnienie i dajesz sam sobie odpowiedź. Ponieważ jesteś wszystkim. W tym rozumieniu właśnie, jesteś Bogiem i Stwórcą. Jak każdy z nas. Jednak przeciętnej istocie ludzkiej jest trudno oświecić się do tego stanu doświadczenia.

Jeśli zatem uczęszczasz na kursy, które nic nie dają. Chodzisz kilkanaście razy do tego samego "nauczyciela" i nadal nie widzisz efektów, powinieneś go zmienić. Jeśli Twój "mistrz" mówi Tobie, iż potrzebujesz czasu i pracy nad sobą, by się oświecić, zmień go. Prawdziwi mistrzowie w historii zawsze powtarzali, iż do oświecenia potrzebujesz chwili. Nie pracy. Zatem jeśli Twój "prowadzący" nie oświeca Ciebie po jednym spotkaniu, zmień go. W życiu masz chwilę. Nigdy nie masz gwarancji, czy jutro nadal tutaj będziesz. Zatem praca nad sobą w rozumieniu czasowym nie miałaby najmniejszego sensu. Praca nad sobą, to powiększanie siebie. Masz tylko chwilę, jeden moment, jeden dzień i jedną przestrzeń. Zawsze. I tylko tyle potrzebujesz, by się oświecić. Robili to wszyscy wielcy mistrzowie.

Co to za radość, chodzić wydeptanymi ścieżkami? Nie zbaczać z trasy, tylko dlatego, iż nikt tego wcześniej nie zrobił. Badać rzeczy (przedmioty, czy sytuacje) które były już wcześniej badane. Przecież to nie rozwija. Po co zajmować sobie tym czas? Po co wypełniać tym własną przestrzeń? Po co bywać w miejscach, w których już wcześniej ktoś bywał. To jak dopijać po kimś herbatę. Co to za radość powielać to, co wszyscy robią codziennie? Nagminnie. To jakby w każdym dniu na obiad zjadać tą samą zupę. Przecież to nieco nudne - nic nie ryzykować.

Tyko ryzyko rozwija. Nie ryzykując nie rozwijasz się. I nie mamy tutaj na myśli ogromnych, heroicznych, czy zagrażających życiu czynów, lecz czasem proste czynności. Takie, do których niewiele potrzeba, by je zmienić. A każda zmiana jest zmianą całkowitą. Jeden krok w lewo, bądź w prawo jest wyborem całkowitym. Nie powtórzysz go już nigdy. A jest decyzją całkowitą.

Zatem naucz się ryzykować. Poszerzać swoje granice. Odkrywać nowe. Nie bać się nowego. Otworzyć się zupełnie z poziomu serca na to co jest. Na nowe. Na ryzyko. Z odważnym sercem krocz do przodu. Każdy krok z odwagą w sercu jest krokiem niezwykle istotnym. Dlatego, iż jest prawdziwym krokiem na przód. Zawsze podążaj za swoim sercem. Kroki stawiaj i słuchaj swojego serca. Oglądaj świat sercem. Słuchaj sercem. Kochaj sercem i doświadczaj sercem.